Dzień po mojej wizycie zamknięto restauracje po kuchennych rewolucjach – Ser-o-mania

DSC01249-1
Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest

Co się takiego stało, że dzień po mojej wizycie zamknięto restaurację SER-O-MANIA, w której kilka miesięcy temu odbyły się kuchenne rewolucje z Magdą Gesler?

To musiała być wielka tragedia dla restauracji… w sumie która od samego początku była skazana na straty. Lokalizacja niby w centrum, a tak na prawdę na uboczu. Niedobra pizza i zepsuta renoma. Gdy nagle miejsce odwiedza Magda Gesler ze swoim programem – nastała wielka rewolucja.

I znowu klapa. Nie ma klientów, potrawy są niesmaczne, albo w ogóle są nie dostępne. Nie ukrywam, że ten wpis od samego początku miał mieć całkowicie inny wydźwięk. Poszedłem tam z myślą zjedzenia pysznego obiadu w piątkowy wieczór, wypicia pysznego drinka i przy okazji napisania wpisu o tym jak było tam niesamowicie. W końcu czego mógłbym się spodziewać po restauracji po kuchennych rewolucjach…

Zacznijmy od wyglądu restauracji. Brzydko, wsiowo i niby klimatycznie – czyli standardowy wystrój po KR, wielkie fototapety w krowy, obrusy w kratę i pastelowe kolory, jakoś chyba to nie mój klimat.

Obsługa, chciałbym móc powiedzieć coś miłego, ale naprawdę nie jestem wstanie. Panie nie znają karty, nie wiedzą z czym są podawane dania. Co do dań, to połowa z nich jest niedostępna, a z kilku drinków mieli tylko JEDNEGO, który i tak był paskudny – ale to za chwilkę.

Po zagraniu z panią w statki – musiałem trafić na danie które aktualnie jest dostępne (przypomnę, że był piątek, gdzie powinni mieć najwięcej klientów), ostatecznie wybrałem cordon bleu za 27 zł (cud że mieli akurat na kuchni ziemniaki) i Mojito za 14.

Mięso było na prawdę smaczne, szpinak niedoprawiony, bez smaku – najtańszy z mrożonki. Ziemniaczki okej, fajnie przyprawione  i wyglądające na prawdę apetycznie. Lecz wszystko się zaczynało dopiero po rozcięciu wielkiego kawałka mięsa.

Okazało się, że sera było jak by kot napłakał, albo nawet i mniej. Zamiast cordon bleu, dostałem po prostu kotleta w panierce. Chociaż był smaczny.

Nie lubię pisać, źle o restauracjach, ale tutaj na prawdę czegoś zabrakło, gdybym takie danie dostał w barze mlecznym za 15 zeta – nie było by problemu, ale tutaj przyszedłem z troszkę większymi wymaganiami…

Obsługa starała się być miła, ale to tylko starania – zapewne pracowały tam studentki które chciały sobie dorobić, a nie profesjonalni kelnerzy, więc również nie mam im tego za złe…. ale tak zjebać Mojito. Tego nie wybaczę.

To było okropne, bez smaku, z starą miętą z marketu i rozblendowaną cytryną, a alkohol był po prostu niesmaczny i niedopasowany. Lepsze bym zrobił w domu z wody gazowanej, wódki i jednej cytryny.

Podsumowując. Rewolucja nic nie dała, restauracja jak była słaba, tak jest. Akurat trafiło się tak, że odwiedziłem ją ostatni dzień przed ich ogłoszeniem, że zamykają. Z jednej strony dobrze się stało, z drugiej – gdybym się wstrzymał z wizytą, dalej miałbym w kieszeni 42 zmarnowane Polskie złote.

Aaaaa i zamówiliśmy jeszcze zupę pomidorową z jakimiś wymyślnymi serami – jedyne z czego byliśmy zadowoleni. To im się udało!

Subscribe to our Newsletter

Kliknij ten przycisk, by zmienić ten tekst. Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Ut elit tellus, luctus nec ullamcorper mattis, pulvinar dapibus leo.

Udostępnij ten post swoim znajomym

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

11 Responses

  1. Brzydka treść, wygląd wsiowy co to znaczy?, Uf nie podoba mi się!!! Czy mieszkańcy wsi są gorsi od mieszkańców miast, to się Panu Bogu na pewno nie podoba!!!

  2. Zdjęcia jak zawsze udane,komentarz dość ciekawy,szkoda tylko że knajpki już nie ma, notabene, zamknięto też słynną cukiernię Blikle’go na Nowym Świecie w Warszawie.. żal….podobno …(rachunek ekonomiczny),ale pysznych pączków żal .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *